Strefa mężczyznObserwuj nas

Wypada mi macica: co naprawdę znaczą stopnie obniżenia

„Wypada mi macica" to zdanie, które słyszę w gabinecie tak często, że przestałam je liczyć. Brzmi strasznie, a w badaniu okazuje się zwykle spokojniejsze, niż zapowiadał je strach. Tyle że strach zostaje, więc zacznijmy od tego, co ta diagnoza właściwie mówi.

5 min czytania

Chcesz to omówić na wizycie?Umów się online, zajmie Ci to minutę.

Umów wizytę
Infografika czterech stopni obniżenia narządów miednicy mniejszej w skali POP-Q, liczonych względem wejścia do pochwy

„Wypada mi macica". Ile razy to usłyszałam w gabinecie, tego nie zliczę. Zwykle pada od razu po wizycie u ginekologa, czasem po przeczytaniu opisu badania, w którym stało jedno zdanie i cztery skróty.

Potem badam i najczęściej okazuje się, że sytuacja wygląda spokojniej, niż brzmiała. Tylko że strach, który wszedł razem z tym zdaniem, zostaje na długo po tym, jak przestaje mieć uzasadnienie. Ten tekst jest o tym, żeby go rozłożyć na części.

Co właściwie znaczy ta diagnoza

Formalnie mówimy o obniżeniu narządów miednicy mniejszej. Nazwa potoczna, czyli wypadanie, opisuje najbardziej zaawansowany wariant, a używa się jej wobec każdego stopnia, także takiego, którego sama byś nie zauważyła. Stąd bierze się połowa paniki.

Druga połowa bierze się z tego, że rozmowa kończy się na nazwie. Rzadko pada zdanie, że obniżenie ma stopnie, że pierwszy i czwarty to dwa zupełnie inne światy i że w większości przypadków jest sporo do zrobienia, zanim ktokolwiek wspomni o sali operacyjnej. O tym, skąd się to w ogóle bierze u kobiet, które nigdy nie rodziły, napisałam osobno przy okazji czterech przyczyn obniżenia bez ciąży.

Cztery stopnie i jeden punkt odniesienia

Do opisu używa się skali POP-Q. Brzmi technicznie, a jej pomysł jest prosty: bierzemy jeden stały punkt w ciele, czyli płaszczyznę wejścia do pochwy, i sprawdzamy, jak daleko od niego znajduje się najniższy punkt badanej ściany. Skala POP-Q zaczyna się od zera, które oznacza brak obniżenia.

  • Stopień I: najniższy punkt leży ponad centymetr powyżej wejścia do pochwy. Zwykle nie daje objawów i bywa znajdowany przy okazji zupełnie innego badania.
  • Stopień II: mieści się w przedziale od centymetra powyżej do centymetra poniżej. To najczęstsza sytuacja i zwykle pierwsza, przy której coś czujesz.
  • Stopień III: schodzi ponad centymetr poniżej wejścia. Uwypuklenie daje się wyczuć, a objawy są już wyraźne.
  • Stopień IV: pełne wypadanie, ściana pochwy na zewnątrz. Postępowanie ustala lekarz, fizjoterapia idzie równolegle.

Warto wiedzieć jeszcze jedno. Skala opisuje osobno ścianę przednią, tylną i szczyt pochwy, więc w jednym opisie mogą stać trzy różne liczby. To nie pomyłka, po prostu każda z tych ścian ma własne podparcie.

Dlaczego stopień nie zgadza się z tym, jak się czujesz

Tu zaczyna się najciekawsza część i jednocześnie ta, o której najrzadziej się mówi. Stopień opisuje położenie, mierzone przy maksymalnym parciu, w gabinecie, o określonej porze dnia. Nie mierzy tego, jak bardzo Ci to przeszkadza.

Dlatego jedna kobieta z drugim stopniem funkcjonuje bez żadnych ograniczeń i dowiaduje się o wszystkim przypadkiem, a druga z tym samym opisem od miesięcy odczuwa ciągnięcie i rezygnuje z biegania. Obie mają rację i obie mają to samo w papierach.

Zajmujemy się objawami i funkcją. Liczba w opisie badania jest tylko punktem wyjścia do rozmowy. Jeśli stopień jest niski, a Tobie przeszkadza, to jest powód do zajęcia się tematem. Jeśli jest wyższy, a Ty nic nie czujesz, nie musisz szukać u siebie objawów na siłę.

Najczęstszym objawem, od którego wszystko się zaczyna, jest uczucie ciężkości w kroczu narastające pod wieczór i po dniu na nogach, a znikające po położeniu się. Dochodzą do tego trudność z opróżnieniem pęcherza za pierwszym razem, wrażenie, że coś przeszkadza przy siadaniu, i zmiany w oddawaniu stolca. Kolejność bywa różna.

Pesar, czyli podparcie od środka

Przy większym obniżeniu bardzo dobrze sprawdza się pesar, silikonowy krążek zakładany do pochwy, który podpiera narządy mechanicznie. Dobiera go i zakłada lekarz, bo rozmiar i kształt trzeba dopasować, a źle dobrany potrafi uwierać.

Spotykam się z przekonaniem, że pesar oznacza rezygnację z ćwiczeń. Jest odwrotnie: on zdejmuje objaw na co dzień, dzięki czemu masz komfort, żeby spokojnie pracować nad mięśniem dźwigaczem odbytu i całym dnem miednicy. Jedno wspiera drugie.

Od czego zacząć

Zanim w rozmowie pojawi się stół operacyjny, jest sporo do zrobienia. Sensowna kolejność wygląda tak, jak na grafice niżej, przy czym te drogi zwykle biegną równolegle, a nie jedna po drugiej.

Cztery drogi postępowania przy obniżeniu narządów przed operacją: ćwiczenia dna miednicy, biofeedback EMG, elektrostymulacja i pesar
Pesar jest na tej liście świadomie. Dobiera go lekarz, ale bez niego trudno wytrzymać dzień na nogach, a bez spokojnego dnia trudno regularnie ćwiczyć.

Najważniejsza rzecz na starcie brzmi mało efektownie: zanim zaczniesz wzmacniać, sprawdź, czy Twoje dno miednicy w ogóle potrafi się rozluźnić. Napięte mięśnie dają objawy łudząco podobne do obniżenia, a dokładanie im napięcia pogarsza sprawę. Rozpisałam to szerzej w zasadach bezpiecznego treningu dna miednicy.

Bezpieczny zestaw na początek to ćwiczenia dna miednicy w pozycjach odciążających, z oddechem prowadzącym ruch, bez wstrzymywania powietrza. Do tego dwie rzeczy poza matą: pozycja na toalecie bez parcia i przegląd tego, co dźwigasz w ciągu dnia. Kiedy naprawdę rozważana jest operacja i co ona zmienia, opisałam przy okazji zabiegów na nietrzymanie moczu.

Co sprawdzam na wizycie w Szczecinie

Zaczynam od wywiadu, bo objaw i jego rytm dnia mówią więcej niż sam opis badania. Potem oceniam napięcie i siłę mięśni, sprawdzam, czy dno miednicy reaguje na kaszel i czy potrafisz je świadomie rozluźnić. Pomaga w tym biofeedback, bo widzisz na ekranie, czy napinasz to, co Ci się wydaje.

Uzupełnieniem bywa diagnostyka USG dna miednicy, dzięki której widać ruch struktur przy kaszlu i przy parciu, bez konieczności zgadywania z samego dotyku. Z tego wszystkiego układamy plan, który ma się zmieścić w Twoim dniu, bo plan, którego nie da się wykonać, nie działa.

Jedno zastrzeżenie, o którym mówię zawsze: fizjoterapia uroginekologiczna w Szczecinie nie zastępuje ginekologa. Ocena stopnia, decyzja o pesarze i kwalifikacja do zabiegu należą do lekarza. My pracujemy nad tym, co dzieje się między wizytami, czyli nad funkcją i nad codziennymi obciążeniami, które ten stan utrzymują.

I jeszcze jedna rzecz, skoro mowa o odkładaniu wizyt. Ten sam mechanizm co przy obniżeniu działa przy każdym badaniu, które łatwo przesunąć na później. Zebrałam kiedyś takie przypomnienia we wpisie o profilaktyce i samobadaniu piersi, i one dotyczą całego roku, nie tylko października.

Usłyszałaś diagnozę i nie wiesz, od czego zacząć?

Umów wizytę w gabinecie UrodzonaFizjo przy Milczańskiej 47A w Szczecinie: online przez Booksy albo telefonicznie pod numerem 733 570 001.

Najczęstsze pytania

Czy obniżenie narządów zawsze kończy się operacją?
Nie. Zdecydowana większość obniżeń pierwszego i drugiego stopnia jest prowadzona zachowawczo, czyli treningiem mięśni dna miednicy, zmianą codziennych obciążeń, a przy większym nasileniu także pesarem dobranym przez lekarza. Operacja wchodzi w grę przy dużym obniżeniu albo wtedy, gdy objawy realnie utrudniają życie mimo prowadzonej terapii. Decyzja należy do ginekologa.
Co oznacza drugi stopień obniżenia narządów?
Drugi stopień w skali POP-Q oznacza, że najniższy punkt badanej ściany znajduje się w przedziale od centymetra powyżej do centymetra poniżej wejścia do pochwy. To najczęściej spotykana sytuacja i zarazem ta, przy której po raz pierwszy pojawia się uczucie ciężkości pod wieczór. Sam stopień nie mówi jeszcze nic o tym, czy potrzebna będzie operacja.
Czy uczucie ciężkości w kroczu to zawsze wypadanie macicy?
Nie. Identyczne wrażenie ciągnięcia i ciężkości daje nadmiernie napięte dno miednicy, przewlekłe zaparcia z parciem oraz zwykłe przeciążenie po długim dniu na nogach. Dlatego objaw wymaga sprawdzenia, zanim przypisze się go do wypadania. Rozróżnia się to w badaniu.
Jakie ćwiczenia są bezpieczne przy obniżeniu narządów?
Na start te, które uczą rozluźniania i świadomego oddechu, wykonywane w pozycjach odciążających, czyli na plecach albo z miednicą wyżej niż klatka piersiowa. Dopiero na tym buduje się napięcie i obciążenie. Unikaj na tym etapie ćwiczeń z długim wstrzymaniem oddechu i parciem w dół, bo pracują dokładnie przeciw temu, co chcesz osiągnąć. Zestaw najlepiej dobrać na wizycie, bo punkt startu bywa różny.

Przeczytaj również

Artykuły powiązane tematycznie z tym, co właśnie przeczytałaś.

Brzeg basenu z metalową drabinką i żółtą krawędzią w pełnym słońcu, letnie kąpiele i higiena intymna na wakacjachUroginekologia

Lato, basen i festiwal: profilaktyka infekcji intymnych

Mokry kostium, upał i toaleta na festiwalu. Co latem osłabia barierę ochronną sromu, co spakować do saszetki i dlaczego nawodnienie w upale tak dużo zmienia.

5 min czytania
Czytaj: Lato, basen i festiwal: profilaktyka infekcji intymnych
Fizjoterapeutka uroginekologiczna ze Szczecina pracuje dłońmi nad napięciem podbrzusza u leżącej kobietyUroginekologia

Napięte dno miednicy: dlaczego wzmacnianie szkodzi

Napięte dno miednicy daje objawy łudząco podobne do słabych mięśni. Po czym je poznać, dlaczego Kegle wtedy szkodzą i co pomaga zamiast nich w Szczecinie.

4 min czytania
Czytaj: Napięte dno miednicy: dlaczego wzmacnianie szkodzi
Wszystkie artykuły
Gabinet

Znajdziesz mnie w Szczecinie

Przyjmuję przy Milczańskiej 47A. Pierwsza wizyta trwa około 60 minut, kolejne około 45.

Umów wizytę