Wypada mi macica: co naprawdę znaczą stopnie obniżenia
„Wypada mi macica" to zdanie, które słyszę w gabinecie tak często, że przestałam je liczyć. Brzmi strasznie, a w badaniu okazuje się zwykle spokojniejsze, niż zapowiadał je strach. Tyle że strach zostaje, więc zacznijmy od tego, co ta diagnoza właściwie mówi.
Chcesz to omówić na wizycie?Umów się online, zajmie Ci to minutę.

„Wypada mi macica". Ile razy to usłyszałam w gabinecie, tego nie zliczę. Zwykle pada od razu po wizycie u ginekologa, czasem po przeczytaniu opisu badania, w którym stało jedno zdanie i cztery skróty.
Potem badam i najczęściej okazuje się, że sytuacja wygląda spokojniej, niż brzmiała. Tylko że strach, który wszedł razem z tym zdaniem, zostaje na długo po tym, jak przestaje mieć uzasadnienie. Ten tekst jest o tym, żeby go rozłożyć na części.
Co właściwie znaczy ta diagnoza
Formalnie mówimy o obniżeniu narządów miednicy mniejszej. Nazwa potoczna, czyli wypadanie, opisuje najbardziej zaawansowany wariant, a używa się jej wobec każdego stopnia, także takiego, którego sama byś nie zauważyła. Stąd bierze się połowa paniki.
Druga połowa bierze się z tego, że rozmowa kończy się na nazwie. Rzadko pada zdanie, że obniżenie ma stopnie, że pierwszy i czwarty to dwa zupełnie inne światy i że w większości przypadków jest sporo do zrobienia, zanim ktokolwiek wspomni o sali operacyjnej. O tym, skąd się to w ogóle bierze u kobiet, które nigdy nie rodziły, napisałam osobno przy okazji czterech przyczyn obniżenia bez ciąży.
Cztery stopnie i jeden punkt odniesienia
Do opisu używa się skali POP-Q. Brzmi technicznie, a jej pomysł jest prosty: bierzemy jeden stały punkt w ciele, czyli płaszczyznę wejścia do pochwy, i sprawdzamy, jak daleko od niego znajduje się najniższy punkt badanej ściany. Skala POP-Q zaczyna się od zera, które oznacza brak obniżenia.
- Stopień I: najniższy punkt leży ponad centymetr powyżej wejścia do pochwy. Zwykle nie daje objawów i bywa znajdowany przy okazji zupełnie innego badania.
- Stopień II: mieści się w przedziale od centymetra powyżej do centymetra poniżej. To najczęstsza sytuacja i zwykle pierwsza, przy której coś czujesz.
- Stopień III: schodzi ponad centymetr poniżej wejścia. Uwypuklenie daje się wyczuć, a objawy są już wyraźne.
- Stopień IV: pełne wypadanie, ściana pochwy na zewnątrz. Postępowanie ustala lekarz, fizjoterapia idzie równolegle.
Warto wiedzieć jeszcze jedno. Skala opisuje osobno ścianę przednią, tylną i szczyt pochwy, więc w jednym opisie mogą stać trzy różne liczby. To nie pomyłka, po prostu każda z tych ścian ma własne podparcie.
Dlaczego stopień nie zgadza się z tym, jak się czujesz
Tu zaczyna się najciekawsza część i jednocześnie ta, o której najrzadziej się mówi. Stopień opisuje położenie, mierzone przy maksymalnym parciu, w gabinecie, o określonej porze dnia. Nie mierzy tego, jak bardzo Ci to przeszkadza.
Dlatego jedna kobieta z drugim stopniem funkcjonuje bez żadnych ograniczeń i dowiaduje się o wszystkim przypadkiem, a druga z tym samym opisem od miesięcy odczuwa ciągnięcie i rezygnuje z biegania. Obie mają rację i obie mają to samo w papierach.
Zajmujemy się objawami i funkcją. Liczba w opisie badania jest tylko punktem wyjścia do rozmowy. Jeśli stopień jest niski, a Tobie przeszkadza, to jest powód do zajęcia się tematem. Jeśli jest wyższy, a Ty nic nie czujesz, nie musisz szukać u siebie objawów na siłę.
Najczęstszym objawem, od którego wszystko się zaczyna, jest uczucie ciężkości w kroczu narastające pod wieczór i po dniu na nogach, a znikające po położeniu się. Dochodzą do tego trudność z opróżnieniem pęcherza za pierwszym razem, wrażenie, że coś przeszkadza przy siadaniu, i zmiany w oddawaniu stolca. Kolejność bywa różna.
Pesar, czyli podparcie od środka
Przy większym obniżeniu bardzo dobrze sprawdza się pesar, silikonowy krążek zakładany do pochwy, który podpiera narządy mechanicznie. Dobiera go i zakłada lekarz, bo rozmiar i kształt trzeba dopasować, a źle dobrany potrafi uwierać.
Spotykam się z przekonaniem, że pesar oznacza rezygnację z ćwiczeń. Jest odwrotnie: on zdejmuje objaw na co dzień, dzięki czemu masz komfort, żeby spokojnie pracować nad mięśniem dźwigaczem odbytu i całym dnem miednicy. Jedno wspiera drugie.
Od czego zacząć
Zanim w rozmowie pojawi się stół operacyjny, jest sporo do zrobienia. Sensowna kolejność wygląda tak, jak na grafice niżej, przy czym te drogi zwykle biegną równolegle, a nie jedna po drugiej.

Najważniejsza rzecz na starcie brzmi mało efektownie: zanim zaczniesz wzmacniać, sprawdź, czy Twoje dno miednicy w ogóle potrafi się rozluźnić. Napięte mięśnie dają objawy łudząco podobne do obniżenia, a dokładanie im napięcia pogarsza sprawę. Rozpisałam to szerzej w zasadach bezpiecznego treningu dna miednicy.
Bezpieczny zestaw na początek to ćwiczenia dna miednicy w pozycjach odciążających, z oddechem prowadzącym ruch, bez wstrzymywania powietrza. Do tego dwie rzeczy poza matą: pozycja na toalecie bez parcia i przegląd tego, co dźwigasz w ciągu dnia. Kiedy naprawdę rozważana jest operacja i co ona zmienia, opisałam przy okazji zabiegów na nietrzymanie moczu.
Co sprawdzam na wizycie w Szczecinie
Zaczynam od wywiadu, bo objaw i jego rytm dnia mówią więcej niż sam opis badania. Potem oceniam napięcie i siłę mięśni, sprawdzam, czy dno miednicy reaguje na kaszel i czy potrafisz je świadomie rozluźnić. Pomaga w tym biofeedback, bo widzisz na ekranie, czy napinasz to, co Ci się wydaje.
Uzupełnieniem bywa diagnostyka USG dna miednicy, dzięki której widać ruch struktur przy kaszlu i przy parciu, bez konieczności zgadywania z samego dotyku. Z tego wszystkiego układamy plan, który ma się zmieścić w Twoim dniu, bo plan, którego nie da się wykonać, nie działa.
Jedno zastrzeżenie, o którym mówię zawsze: fizjoterapia uroginekologiczna w Szczecinie nie zastępuje ginekologa. Ocena stopnia, decyzja o pesarze i kwalifikacja do zabiegu należą do lekarza. My pracujemy nad tym, co dzieje się między wizytami, czyli nad funkcją i nad codziennymi obciążeniami, które ten stan utrzymują.
I jeszcze jedna rzecz, skoro mowa o odkładaniu wizyt. Ten sam mechanizm co przy obniżeniu działa przy każdym badaniu, które łatwo przesunąć na później. Zebrałam kiedyś takie przypomnienia we wpisie o profilaktyce i samobadaniu piersi, i one dotyczą całego roku, nie tylko października.
Usłyszałaś diagnozę i nie wiesz, od czego zacząć?
Umów wizytę w gabinecie UrodzonaFizjo przy Milczańskiej 47A w Szczecinie: online przez Booksy albo telefonicznie pod numerem 733 570 001.
Najczęstsze pytania
- Czy obniżenie narządów zawsze kończy się operacją?
- Nie. Zdecydowana większość obniżeń pierwszego i drugiego stopnia jest prowadzona zachowawczo, czyli treningiem mięśni dna miednicy, zmianą codziennych obciążeń, a przy większym nasileniu także pesarem dobranym przez lekarza. Operacja wchodzi w grę przy dużym obniżeniu albo wtedy, gdy objawy realnie utrudniają życie mimo prowadzonej terapii. Decyzja należy do ginekologa.
- Co oznacza drugi stopień obniżenia narządów?
- Drugi stopień w skali POP-Q oznacza, że najniższy punkt badanej ściany znajduje się w przedziale od centymetra powyżej do centymetra poniżej wejścia do pochwy. To najczęściej spotykana sytuacja i zarazem ta, przy której po raz pierwszy pojawia się uczucie ciężkości pod wieczór. Sam stopień nie mówi jeszcze nic o tym, czy potrzebna będzie operacja.
- Czy uczucie ciężkości w kroczu to zawsze wypadanie macicy?
- Nie. Identyczne wrażenie ciągnięcia i ciężkości daje nadmiernie napięte dno miednicy, przewlekłe zaparcia z parciem oraz zwykłe przeciążenie po długim dniu na nogach. Dlatego objaw wymaga sprawdzenia, zanim przypisze się go do wypadania. Rozróżnia się to w badaniu.
- Jakie ćwiczenia są bezpieczne przy obniżeniu narządów?
- Na start te, które uczą rozluźniania i świadomego oddechu, wykonywane w pozycjach odciążających, czyli na plecach albo z miednicą wyżej niż klatka piersiowa. Dopiero na tym buduje się napięcie i obciążenie. Unikaj na tym etapie ćwiczeń z długim wstrzymaniem oddechu i parciem w dół, bo pracują dokładnie przeciw temu, co chcesz osiągnąć. Zestaw najlepiej dobrać na wizycie, bo punkt startu bywa różny.


