Lato, basen i festiwal: profilaktyka infekcji intymnych
Lato ma swoją cenę i wiele z Was płaci ją w sierpniu: mokry kostium do wieczora, toaleta bez umywalki, cały dzień o jednej butelce wody. Żadna z tych rzeczy osobno nie wywoła infekcji. Razem układają się w tydzień, po którym wracasz z wakacji po receptę.
Chcesz to omówić na wizycie?Umów się online, zajmie Ci to minutę.

Sierpień i wrzesień to w gabinecie miesiące, w których temat wraca jak refren. Wakacje, basen, festiwal, tydzień pod namiotem, a po powrocie znajome pieczenie i wizyta u ginekologa.
Nikt tu nikomu nie każe rezygnować z wyjazdów nad wodę. Rzecz w kilku drobiazgach, które w normalnym tygodniu nic nie znaczą, a w warunkach wakacyjnych sumują się szybciej, niż to widać.
Dlaczego akurat latem
Składa się na to kilka rzeczy naraz, i to jest właśnie sedno: żadna z nich nie działa samotnie.
Pierwsza to wilgoć utrzymująca się godzinami. Mokry kostium po kąpieli, brak przewiewu, ciasne szorty czy legginsy w upale. Naskórek sromu zmiękcza się, temperatura okolicy rośnie, a to warunki, w których zarówno drożdżaki, jak i bakterie beztlenowe mnożą się chętniej niż zwykle.
Druga to zmiana rytmu dnia. W podróży pijesz mniej, bo nie zawsze jest gdzie, i chodzisz do toalety rzadziej, bo nie zawsze jest do jakiej. Trzecia to kosmetyki, po które sięgamy właśnie latem, w przekonaniu, że w takich warunkach trzeba się myć staranniej.
Co osłabia barierę ochronną sromu
Srom ma własną warstwę ochronną: naskórek z płaszczem lipidowym i zamieszkującą go florę. Razem z kwaśnym środowiskiem pochwy tworzą barierę ochronną sromu, która na co dzień radzi sobie bez naszej pomocy.
Rozmontować ją potrafi kilka nawyków, które wyglądają na troskę o siebie. Mocno perfumowane żele, preparaty z dopiskiem „antybakteryjny", mydła o wysokim pH, a do tego irygacje dopochwowe, które usuwają pałeczki kwasu mlekowego odpowiadające za kwaśny odczyn. Kiedy ta ochrona słabnie, łatwiej o bakteryjne zapalenie pochwy albo o kandydozę.
Mycie sromu czystą wodą wystarcza. Jeśli wolisz preparat, niech ma pH około 5, żadnych substancji zapachowych i żadnego działania antybakteryjnego. O tym, jak wygląda mikrobiota pochwy i co ją rozstraja przez cały rok, pisałam osobno; latem dochodzą do tego wyłącznie warunki zewnętrzne, a mechanizm jest ten sam.
Do tego bielizna. Bawełniana i przewiewna na co dzień, a po kąpieli po prostu sucha. Przebranie się zaraz po wyjściu z wody robi więcej niż jakikolwiek kosmetyk z półki.
Latem najczęściej szkodzi nie brak higieny, ale jej nadmiar w złej postaci: perfumowany żel zamiast wody i mokry kostium przez pół dnia.
Nawodnienie, czyli najbardziej niedoceniana rzecz
Ten wątek pochodzi wprost z posta, od którego zaczął się ten tekst, i uważam go za najważniejszy z całej listy.
W upale tracisz płyny z potem, często nie zdając sobie z tego sprawy. Mocz robi się bardziej zagęszczony, a Ty odwiedzasz toaletę rzadziej. Pęcherz jest wtedy płukany rzadziej i słabiej, a to właśnie regularne oddawanie moczu jest podstawą profilaktyki zakażeń układu moczowego: bakterie, które trafiły do cewki, po prostu wypłukują się z nią razem.
Praktycznie: około dwóch litrów płynów na dobę, w upale więcej, rozłożone na cały dzień. Kolor moczu jest wystarczającym wskaźnikiem, słomkowy oznacza, że jest dobrze. Nadrabianie wieczorem litrem wody przenosi tylko sprawę na noc, a wtedy wstajesz do toalety zamiast spać.
Jeśli chcesz sprawdzić, czy Twój rytm w ogóle mieści się w normie, mam osobny tekst o tym, ile razy dziennie warto oddawać mocz. Wakacje zwykle wypychają ten rytm w jedną albo w drugą stronę.
Zestaw, który mieści się w saszetce
Na festiwal i w podróż zabieram trzy rzeczy i przez lata nic się w tej liście nie zmieniło.
- Żel do dezynfekcji rąk. Toalety przenośne rzadko mają umywalkę, a ręce dotykają wszystkiego po drodze.
- Jednorazowe nakładki na deskę. Cała ich rola polega na tym, żebyś usiadła bez oporów, zamiast zawisnąć nad deską. Dlaczego to takie ważne, tłumaczę przy okazji kucania nad sedesem w publicznej toalecie.
- Chusteczki nawilżane bez substancji zapachowych. Do rąk i do okolic intymnych, gdy nie ma dostępu do wody. Wersje perfumowane odpadają z tego samego powodu co perfumowane żele.

Toaleta na festiwalu, czyli rzecz, o której się nie mówi
Sceną, która najczęściej kończy się problemem, nie jest wcale kąpiel w jeziorze. Jest nią decyzja „wytrzymam do wieczora", podjęta o jedenastej rano na widok kolejki do przenośnej toalety.
Pęcherz stojący pełny przez wiele godzin oznacza zaleganie moczu i długi kontakt bakterii ze ścianą pęcherza. Potem, przy pierwszej okazji, oddajesz mocz w pośpiechu i w niewygodnej pozycji, więc opróżnienie i tak jest niepełne. Dwie te rzeczy razem to najkrótsza droga do zakażenia w drugiej połowie wyjazdu.
Wakacje przestawiają też zwykłe nawyki mikcyjne w drugą stronę: chodzenie do toalety „na zapas" przed każdym wyjściem, bo nie wiadomo, kiedy będzie następna. Robione tydzień, uczy pęcherz zgłaszania się przy małych objętościach, a ten nawyk zostaje po powrocie.
Praktycznie wygląda to tak: korzystaj z toalety, kiedy jest, nawet jeśli pęcherz nie krzyczy, ale bez ustawiania sobie sztucznych terminów co godzinę. Siadaj naprawdę, z nakładką albo na wyłożonym papierze. I daj sobie te dodatkowe dziesięć sekund na końcu, bo pośpiech to główny powód, dla którego pęcherz nie opróżnia się do końca.
Kiedy to już infekcja
Pieczenie przy oddawaniu moczu, parcie co chwilę, ból nad spojeniem łonowym albo zmiana wydzieliny z nieprzyjemnym zapachem to sygnały, żeby pokazać się lekarzowi, a nie czekać do końca wyjazdu. Gorączka, dreszcze albo ból w boku wymagają kontaktu tego samego dnia, bo mogą oznaczać, że zakażenie poszło w górę do nerek.
Jeśli takie epizody wracają do Ciebie kilka razy w roku, samo lato jest tylko wyzwalaczem, a przyczyna leży gdzie indziej. Wtedy warto przyjrzeć się temu spokojnie, poza sezonem. W gabinecie przy Milczańskiej 47A w Szczecinie sprawdzam przy takim wywiadzie sposób opróżniania pęcherza, napięcie dna miednicy i rytm dnia, bo to są rzeczy, na które realnie da się wpłynąć.
Infekcje wracają po każdym wyjeździe, a poza sezonem jest spokój?
Umów wizytę w gabinecie UrodzonaFizjo przy Milczańskiej 47A w Szczecinie: online przez Booksy albo telefonicznie pod numerem 733 570 001.
Najczęstsze pytania
- Czy mokry kostium kąpielowy powoduje infekcję intymną?
- Sam z siebie nie, ale tworzy warunki, w których drobnoustrojom rośnie się łatwiej. Wilgoć utrzymująca się godzinami przy braku przewiewu zmiękcza naskórek sromu i podnosi temperaturę okolicy, a to sprzyja zarówno drożdżakom, jak i bakteriom beztlenowym. Przebranie się w suche zaraz po wyjściu z wody jest jedną z najprostszych rzeczy, jakie można zrobić dla siebie latem.
- Czy żele do higieny intymnej są potrzebne?
- Nie są konieczne. Do mycia sromu wystarcza czysta woda, a jeśli wolisz preparat, wybierz taki o pH około 5, bez substancji zapachowych i bez działania antybakteryjnego. Środki perfumowane i antybakteryjne usuwają razem z resztą tę florę, która chroni okolicę, więc przy skłonności do infekcji działają odwrotnie do zamierzenia.
- Co zabrać na festiwal, żeby zadbać o zdrowie intymne?
- Trzy rzeczy mieszczą się w małej saszetce i wystarczają: żel do dezynfekcji rąk, jednorazowe nakładki na deskę i chusteczki nawilżane bez substancji zapachowych. Do tego butelka wody, którą da się dolewać w ciągu dnia. Reszta to kwestia tego, żeby nie wstrzymywać moczu godzinami, bo brakuje sensownej toalety.
- Ile pić latem, żeby wspierać pęcherz?
- Orientacyjnie około dwóch litrów płynów na dobę, a w upale i przy wysiłku więcej, bo część odchodzi z potem. Najprostszym wskaźnikiem jest kolor moczu: słomkowy oznacza dobre nawodnienie, ciemny żółty to sygnał, że pijesz za mało. Rozkładaj picie na cały dzień zamiast nadrabiać wieczorem, bo wtedy przenosisz problem na noc.


