Bolesny orgazm - co może za nim stać
Orgazm to nic innego niż skurcze mięśni dna miednicy. Skoro tak, to stan tych mięśni decyduje o tym, co poczujesz. Czasem zamiast przyjemności przychodzi ból i wtedy warto poszukać przyczyny, zamiast machnąć ręką.
Chcesz to omówić na wizycie?Umów się online, zajmie Ci to minutę.

To jedno z tych pytań, które padają na wizycie półgłosem i zwykle na samym końcu, kiedy jest już „a właściwie to jeszcze o coś chciałam zapytać". Ból przy orgazmie albo tuż po nim. Rzadko mówi się o tym głośno, więc łatwo uwierzyć, że to jakaś Twoja indywidualna sprawa.
Nie jest. Ma za to zwykle konkretną przyczynę i to jest dobra wiadomość, bo przyczyny da się szukać.
Orgazm to skurcze mięśni dna miednicy
Od tego trzeba zacząć, bo wszystko dalsze z tego wynika. Orgazm to seria rytmicznych skurczów mięśni dna miednicy, czyli tej samej warstwy, która trzyma mocz, podpiera narządy i pracuje przy każdym kaszlnięciu. Jeśli te mięśnie są w dobrej kondycji, skurcz jest krótki, mocny i przyjemny.
Jeśli nie są, ten sam skurcz robi się bolesny. Zmienia się nie tylko sam moment, ale i to, co dzieje się po nim: bywa ciągnięcie w podbrzuszu, pieczenie, uczucie ucisku utrzymujące się kilkanaście minut albo dłużej.

Nadmierne napięcie mięśni dna miednicy
To przyczyna, którą w gabinecie widzę najczęściej. Mięśnie krocza i pochwy potrafią żyć w stałym, podwyższonym napięciu, tak jak barki podciągnięte do uszu przy stresującym dniu. Tyle że o barkach wiesz, bo je czujesz, a o dnie miednicy zwykle nie.
Mięsień, który już jest napięty do granic, nie ma jak wykonać kolejnego skurczu bez bólu. Do tego dochodzi gorsze ukrwienie i podrażnienie nerwów przebiegających w tej okolicy. Stąd dyskomfort nie tylko w trakcie, ale i po wszystkim.
Warto tu zadać sobie proste pytanie: czy w Twojej dobie w ogóle jest miejsce na ruch i na odpoczynek? Nie w sensie „powinnaś więcej ćwiczyć", tylko całkiem dosłownie. Dno miednicy reaguje na to, jak żyjesz, i nie funkcjonuje w oderwaniu od reszty ciała.
Jedna rzecz, która przy tej przyczynie potrafi zaszkodzić: ćwiczenia Kegla robione na własną rękę. Przy nadmiernym napięciu wzmacnianie dokłada do problemu, zamiast go rozwiązywać, i dlatego zasady treningu dna miednicy zaczynają się od sprawdzenia, czego Twoje mięśnie właściwie potrzebują.
Blizny po operacjach i po porodzie
Blizna po cesarskim cięciu, po nacięciu krocza, po pęknięciu, po laparoskopii, po zabiegu ginekologicznym. Każda z nich zmienia sposób, w jaki tkanki się przesuwają względem siebie, a mięśnie bardzo nie lubią pracować w miejscu, które przestało być ruchome.
Blizna nie musi być duża ani świeża, żeby robić różnicę. Widuję takie sprzed dziesięciu lat, wyglądające zupełnie zwyczajnie, przy których tkanka pod spodem jest sklejona i ciągnie przy każdym większym napięciu brzucha.
Dlatego po każdej ingerencji ginekologicznej warto wprowadzić mobilizację blizny. Nie od razu, bo najpierw rana musi się zagoić, ale też nie po roku, kiedy tkanka zdążyła się już ułożyć po swojemu. Więcej o tym, od czego zależy wygląd i elastyczność blizny, znajdziesz w osobnym wpisie.
Infekcje i stany zapalne, także te bez objawów
Infekcje dróg moczowych, grzybica pochwy, stany zapalne narządów miednicy. Tkanka podrażniona stanem zapalnym boli przy każdym większym ruchu i skurcz mięśni jest tu tylko wyzwalaczem, a nie sprawcą.
Rzecz, o której warto wiedzieć: infekcja nie zawsze daje objawy, po których sama byś ją rozpoznała. Bywa skąpoobjawowa albo zupełnie bezobjawowa poza tym jednym momentem. Jeśli więc Twoje doznania podczas współżycia zmieniły się w ostatnim czasie, to jest wystarczający powód, żeby przebadać się u ginekologa. Zmiana jest tu ważniejsza od nasilenia.
Zmiany hormonalne: karmienie piersią i menopauza
Obniżony poziom estrogenów zmienia tkanki pochwy: robią się cieńsze, mniej elastyczne i gorzej nawilżone. Dzieje się to w połogu i w trakcie karmienia piersią, a potem w okresie okołomenopauzalnym i po menopauzie. Samej suchości pochwy i temu, czym się wspierać, poświęciłam osobny tekst.
Skutek jest taki, że współżycie i orgazm mogą być niekomfortowe w ciele, które wcześniej nie miało z tym żadnego problemu. Nie jest to nic, co „się zepsuło", tylko fizjologia w konkretnym momencie życia. Da się z nią pracować, przy czym część rozwiązań należy do ginekologa, a część do fizjoterapii.
Endometrioza, adenomioza, mięśniaki i PCS
Jest grupa rozpoznań, przy których ból w miednicy bierze się z samej choroby, nie z mięśni. Endometrioza, adenomioza, mięśniaki, zespół przekrwienia biernego miednicy, w skrócie PCS. Wszystkie wpływają na to, jak pracuje cała ta okolica.
Tutaj kolejność jest jasna: najpierw dobrze postawiona diagnoza, potem plan. Fizjoterapia ma w tych sytuacjach swoje miejsce, bo mięśnie napinają się wtórnie do bólu i to napięcie da się zmniejszyć, ale nie zastąpi leczenia. Szukaj specjalisty, który w tym temacie porusza się swobodnie, i nie odpuszczaj po pierwszym „wszystko wygląda dobrze".
Stres, lęk i to, co dzieje się w relacji
Zostawiam to na koniec, ale nie dlatego, że jest najmniej ważne. Stres, lęk, napięta sytuacja z partnerem, trudne doświadczenia z przeszłości. Wszystko to potrafi odbić się na dnie miednicy, bo ciało trzyma napięcie tam, gdzie akurat mu wygodnie, a miednica jest jednym z ulubionych miejsc.
Głowa jest naszym silnym sprzymierzeńcem, ale czasem i ona potrafi namieszać. Jeśli czujesz, że to Twój wątek, pomoc psychoterapeuty albo seksuologa nie jest ostatecznością, tylko normalnym elementem układanki. Często pracujemy równolegle i to działa lepiej niż każde z osobna.
Od czego zacząć
Jeśli ból pojawił się nagle, zacznij od ginekologa, żeby wykluczyć infekcję i stan zapalny. To najszybsza do sprawdzenia i najłatwiejsza do wyleczenia przyczyna z całej listy.
Jeśli badania nic nie pokazują, a ból zostaje, to jest dokładnie ten moment na ocenę mięśni dna miednicy. Na wizycie w gabinecie przy Milczańskiej 47A w Szczecinie sprawdzam napięcie, ruchomość blizn, oddech i sposób, w jaki pracuje cała miednica. Z tego wychodzi plan: praca manualna, nauka rozluźniania, czasem dilatory, jeśli w grę wchodzi też ból przy współżyciu. Pierwsze spotkanie trwa około 60 minut, a jak wygląda samo badanie, opisałam na stronie fizjoterapii uroginekologicznej.
I jeszcze jedno, na koniec. Nie musisz mieć gotowej nazwy dla tego, co czujesz, żeby przyjść i o tym powiedzieć. Wystarczy „boli mnie, kiedy nie powinno". Resztę ustalimy razem.
Trzymaj się ciepło.
Ból zamiast przyjemności? Sprawdźmy, skąd się bierze
Umów wizytę w gabinecie przy Milczańskiej 47A w Szczecinie. Bez oceniania i bez pośpiechu, z badaniem, które pokaże, co się dzieje z Twoimi mięśniami.
Najczęstsze pytania
- Czy bolesny orgazm to normalne?
- Nie jest to stan, z którym trzeba się pogodzić, choć zdarza się częściej, niż wynikałoby z tego, jak rzadko się o tym mówi. Ból przy orgazmie zwykle ma konkretną przyczynę: nadmierne napięcie mięśni dna miednicy, bliznę, infekcję, zmiany hormonalne albo chorobę w obrębie miednicy. Każda z nich wymaga innego postępowania, więc warto ją znaleźć.
- Co robić, gdy orgazm boli?
- Zacznij od wizyty u ginekologa, żeby wykluczyć infekcję i stany zapalne, zwłaszcza jeśli ból pojawił się nagle. Kiedy badania nie pokazują przyczyny albo pokazują ją tylko częściowo, kolejnym krokiem jest ocena mięśni dna miednicy u fizjoterapeutki uroginekologicznej. Te dwie ścieżki często idą równolegle.
- Czy fizjoterapia uroginekologiczna pomaga przy bolesnym orgazmie?
- Pomaga wtedy, gdy za bólem stoi napięcie mięśni, blizna albo zaburzona ruchomość tkanek w obrębie miednicy, a to częsta sytuacja. Pracuje się technikami manualnymi, nauką rozluźniania i oddechu, czasem dilatorami. Fizjoterapia nie zastąpi natomiast leczenia infekcji ani endometriozy i przy takich rozpoznaniach jest uzupełnieniem, a nie alternatywą.
- Czy ból przy orgazmie może być objawem endometriozy?
- Może, choć nie musi. Endometrioza, adenomioza, mięśniaki i zespół przekrwienia biernego miednicy potrafią dawać ból w miednicy nasilający się w czasie orgazmu lub tuż po nim. Jeśli towarzyszą temu bolesne miesiączki, ból przy wypróżnianiu albo przewlekłe uczucie ciężkości w podbrzuszu, powiedz o tym ginekologowi.


