Bliznowiec czy blizna przerostowa po cesarce?
"Zgłosiłam się do pani, bo mam bliznowca po CC" - to zdanie słyszę na konsultacjach non stop. Tylko że w większości przypadków to wcale nie jest bliznowiec, a rozróżnienie ma spore znaczenie dla tego, czego możesz się spodziewać po terapii.
Chcesz to omówić na wizycie?Umów się online, zajmie Ci to minutę.

„Zgłosiłam się do pani, bo mam bliznowca po CC." To zdanie pada na konsultacjach dotyczących blizn tak często, że mogłabym je wypowiadać razem z Wami. Problem w tym, że w większości przypadków wcale nie chodzi o bliznowca.
"Bliznowiec", które słyszę prawie na każdej konsultacji
Jeśli gdziekolwiek usłyszałaś, że Twoja blizna to bliznowiec, łatwo stracić do niej moc sprawczą. Bliznowce bywają traktowane jak „uroda, z którą nic się nie zrobi" i, szczerze mówiąc, faktycznie trudno się z nimi uporać, a efekty terapii bywają skromniejsze niż przy innych bliznach.
Tylko że nagminnie miesza się je z bliznami przerostowymi, na które wpływ mamy naprawdę spory. Zanim uznasz, że Twoja blizna „taka już zostanie", warto sprawdzić, czy to w ogóle prawidłowe rozpoznanie. Widziałam już niejedną osobę, która przestała próbować cokolwiek robić z blizną, bo ktoś rzucił hasło „bliznowiec" przy okazji, bez bliższego przyjrzenia się.
Czym różni się blizna przerostowa od bliznowca
Blizna przerostowa jest uniesiona ponad skórę, bywa zaczerwieniona i tkliwa, ale mieści się dokładnie w granicach pierwotnego cięcia. Z czasem, zwłaszcza gdy się nad nią pracuje, potrafi się spłaszczyć i pobladnąć.
Bliznowiec zachowuje się inaczej: rośnie poza granice rany, czasem promieniście w boki, jakby wypuszczał odnogi tam, gdzie skalpel w ogóle nie sięgał. Nie cofa się sam z siebie, bywa świądliwy albo piekący i ma większą skłonność do nawrotów, nawet po zabiegowym usunięciu. Duże znaczenie mają tu predyspozycje, w tym typ skóry i historia rodzinna, na które fizjoterapia wpływu nie ma.
Zaraz po zagojeniu obie blizny mogą wyglądać bardzo podobnie: uniesione, czerwone, wrażliwe na dotyk. Różnica ujawnia się zwykle po kilku miesiącach, kiedy jedna zaczyna ustępować, a druga nie.
Dlaczego to rozróżnienie ma znaczenie
Przy bliźnie przerostowej terapia manualna, taping i praca własna w domu mają realną szansę zauważalnie poprawić elastyczność tkanki i wygląd blizny. Pisałam o tym przy okazji tapingu blizny po cesarskim cięciu.
Przy bliznowcu jestem szczera od pierwszej wizyty: sama fizjoterapia go nie odwróci. Może pomóc w tym, co dzieje się wokół blizny i pod nią, ale nie zmieni mechanizmu, przez który blizna rośnie poza granice cięcia. Czasem dobrym rozwiązaniem jest połączenie pracy manualnej z konsultacją dermatologiczną, na przykład w kierunku ostrzykiwania czy opatrunków silikonowych. Nie obiecuję cudów, ale też nie mówię „nic się nie da zrobić", bo to też nieprawda.

Jak oceniam typ blizny na wizycie
Nie wystarczy samo spojrzenie. Sprawdzam, czy zgrubienie trzyma się granic pierwotnego cięcia, jak blizna przesuwa się względem warstw pod spodem i czy jest tkliwa albo swędząca. Pytam też, jak blizna zachowywała się przez ostatnie miesiące, bo kierunek zmiany mówi więcej niż jeden moment w czasie.
Jeśli po obejrzeniu mam wątpliwości co do charakteru blizny, mówię o tym wprost i, jeśli to zasadne, sugeruję konsultację dermatologiczną obok pracy w gabinecie. Wolę być szczera na starcie, niż obiecywać coś, czego terapia manualna nie zmieni.
Co możesz zrobić sama i kiedy przyjść do gabinetu
Dopóki blizna jest w pełni wygojona, delikatny samodzielny masaż i nawilżanie działają korzystnie niezależnie od typu blizny. Sygnałem, żeby nie czekać, jest zgrubienie, które wyraźnie rośnie poza pierwotne cięcie, swędzi, piecze albo przeszkadza w codziennych ruchach.
Zdarza się też, że blizna wygląda spokojnie, a mimo to od miesięcy ciągnie przy prostowaniu się albo brzuch po prostu „nie czuje się swój". To równie dobry powód do wizyty jak sama kwestia typu blizny, bo obie sprawy sprawdzam przy okazji tej samej konsultacji.
Na wizycie w gabinecie przy Milczańskiej 47A w Szczecinie oceniam bliznę, sprawdzam pracę powłok brzucha i dna miednicy, bo blizna w podbrzuszu potrafi zmieniać napięcie obu tych okolic. Pierwsza wizyta trwa około 60 minut. Więcej o powrocie do formy po porodzie znajdziesz na stronie fizjoterapii po porodzie, a o pierwszych tygodniach z blizną pisałam też przy leżeniu na brzuchu w połogu.
Jeśli masz kilka blizn różnego pochodzenia, na przykład po cesarce i po wcześniejszej laparoskopii, każdą oceniam osobno, bo mogą się od siebie różnić, nawet jeśli powstały u tej samej osoby. Więcej o tym przy tapingu blizn po laparoskopii.
Trzymaj się ciepło.
Nie wiesz, z jaką blizną masz do czynienia?
Umów wizytę w gabinecie przy Milczańskiej 47A w Szczecinie. Sprawdzimy, czy to blizna przerostowa czy bliznowiec, i pokażemy, co realnie możesz z nią zrobić.
Najczęstsze pytania
- Czym różni się bliznowiec od blizny przerostowej?
- Blizna przerostowa mieści się w granicach pierwotnego cięcia, bywa uniesiona i zaczerwieniona, ale z czasem, zwłaszcza przy odpowiedniej pracy, potrafi się spłaszczyć i pobladnąć. Bliznowiec rośnie poza granice pierwotnej rany, nie cofa się samoistnie i częściej nawraca nawet po leczeniu. Różnica bywa niewidoczna zaraz po zagojeniu i ujawnia się dopiero po kilku miesiącach.
- Czy bliznowiec można leczyć fizjoterapią?
- Sama fizjoterapia zwykle nie odwróci bliznowca, bo jego wzrost ma podłoże, na które praca manualna ma ograniczony wpływ. Może za to pomóc w tym, co dzieje się wokół blizny i pod nią, czyli w elastyczności okolicznej tkanki. Przy bliznowcu dobrym pomysłem bywa połączenie fizjoterapii z konsultacją dermatologiczną.
- Jak rozpoznać, czy blizna po cesarce to bliznowiec?
- Podpowiedzią jest to, czy zgrubienie kończy się dokładnie tam, gdzie kończyło się pierwotne cięcie, czy wychodzi poza nie, na przykład promieniście w boki. Bliznowiec częściej swędzi albo piecze i rzadko sam się cofa przez lata. Pewność daje jednak dopiero obejrzenie blizny na żywo, nie samo przeczytanie objawów.
- Kiedy iść z blizną po cesarce do fizjoterapeuty?
- W zasadzie zawsze, gdy blizna ciągnie, drętwieje, przeszkadza albo po prostu chcesz wiedzieć, z czym masz do czynienia. Nie ma na to terminu ważności, więc równie dobrze możesz przyjść pół roku po cesarce, jak i kilka lat później.


